niedziela, 10 września 2017

Chyba nie chcę być kurą domową




Czasem mam wrażenie, że duszę się we własnym domu. Rozglądam się wokół i wszystko co mnie otacza budzi moją niechęć. Siadam na fotelu po gruntownym sprzątaniu czując, że zaraz wybuchnę, kiedy widzę, że cały mój wysiłek poszedł na marne bo nie minęło nawet pięć minut a umyta podłoga już ozdobiona została plamami. Cała ta syzyfowa praca mnie wykańcza i jedyne na co mam ochotę to zacząć wrzeszczeć. To wszystko odciąga moją uwagę od rzeczy naprawdę istotnych. Bo tak naprawdę panujący wokół nieład nie jest przecież końcem świata. Dobrze jest czasem odłożyć na bok porządki i wyrwać się z domu.

Niedziela to w zasadzie mój jedyny całkowicie wolny dzień. I zazwyczaj poświęcam ją na sprzątanie,bo przez cały tydzień lista rzeczy do zrobienia się wydłuża. Wracając z pracy zazwyczaj nie mam już energii na zajmowanie się porządkami i jedynie ogarniam powierzchowne rzeczy. Wszystko inne odkładam na mój wolny dzień, ale dziś stwierdziłam, że sobie odpuszczę. Olałam kompletnie piętrzące się pranie i okruchy walające się po podłodze. I wiecie co, dawno nie miałam tak rozjaśnionego umysłu.

Już dawno nie spędziłam tak cudownego dnia poświęconego całkowicie rodzinie. Kiedy odrzuciłam na bok zamartwianie się wszystkimi obowiązkami dużo więcej radości sprawiło mi spędzanie czasu z córką. Zamiast zaprzątać sobie głowę mało istotnymi sprawami w końcu odetchnęłam i skupiłam się na tym co naprawdę ważne. Bardzo kocham swoją małą, ale prawda jest taka, że po całodziennym sprzątaniu nie mam już siły, by w 100% poświęcić jej uwagę. Po prostu czuję się zmęczona i nie wkładam w zabawy z nią całego serca.

Dlatego chyba wolę być beznadziejną kurą domową. Wolę brudne talerze i spędzanie miło czasu  rodziną od sterylnego porządku i siedzenia z małą wyczekując momentu kiedy w końcu pójdzie spać bym mogła odpocząć. Wolę być lepszą matką niż idealną panią domu. Może niektórym udaję się to połączyć, lecz dla mnie to niemalże niemożliwe. Ciężko jest połączyć pracę, wychowywanie dziecka i jeszcze perfekcyjny porządek. Mi nie starcza na wszystko energii. Więc niech w moim domu panuje chaos jeśli dzięki temu odczuwam spokój wewnętrzny i wyciągam więcej radości z poświęcania czasu córce. Czasem lepiej wyluzować w końcu nieważne ile się sprząta, bałagan ciągle wraca a takie proste szczęśliwe momenty z małą są warte odrobiny chaosu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Z pamiętnika pewnej kobiety , Blogger