sobota, 23 września 2017

Bo powiedzieć o niej siostra to za mało

Bo powiedzieć o niej siostra to za mało

Dziś mija siedemnaście lat od czasu, kiedy w moim życiu pojawiła się niesamowicie denerwująca a zarazem wyjątkowa osoba. Czasem nienawidziłam jej z całego serca, czasem kochałam ją całym sercem a bywały też chwile, kiedy te uczucia mieszały się ze sobą równocześnie. To nieprawdopodobne, że można kogoś kochać a zarazem nienawidzić w tej samej chwili. Jednak w rodzinie wszystko jest możliwe. Mówię bowiem o mojej siostrze, która dopełnia moje życie już od siedemnastu lat.

środa, 20 września 2017

Tysiąc pięter - Katharine McGee

Tysiąc pięter - Katharine McGee

Jesień. Nie da się dłużej ukrywać, że ponownie wtargnęła do naszego życia. Dni stają się krótsze a powietrze poranne powietrze zdaje się być przesycone jej obecnością. A ja mam wrażenie, że tak samo jak otaczająca nas natura przechodzę w stan uśpienia. Ostatnio czuję się jak jakiś niedźwiedź, który powoli zaczyna zapadać w sen zimowy. W tym ciągu braku energii i kompletnego braku jakiejkolwiek kreatywności rzuciłam się w wir czytania. W końcu czy może być coś lepszego niż leżenie pod kocykiem z książką w ręce w coraz chłodniejsze jesienne wieczory? W końcu zabrałam się za kilka książek, których przeczytanie miałam w planach od jakiegoś czasu. Tak oto sięgnęłam po książkę ,,Tysiąc pięter" Katharine McGee. Szybko wkręciłam się w tą historię i pochłonęłam ją w dwa dni a gdyby nie praca i obowiązki zapewne w ogóle bym się od niej nie oderwała.

Akcja powieści rozgrywa się w Nowym Yorku w 2118 roku. W jego centrum dumnie stoi ogromna wieża, która liczy aż sto pięter i w zasadzie przypomina odrębne miasto. Są tam szkoły, sklepy, mieszkania a nawet parki, w których rosną drzewa. To na, którym piętrze mieszkasz świadczy o twoim statusie materialnym, im wyżej tym bogatsi mieszkańcy.

poniedziałek, 11 września 2017

Kobieta w klatce

Kobieta w klatce

Niby czasy idą do przodu, ale wiele kobiet wciąż żyje stojąc w miejscu. Dajemy się wplątać w panujące w naszym społeczeństwie stereotypy. Nie muszę się zbyt daleko rozglądać by dostrzec żywe przykłady kobiet, które dały się zamknąć w domu jak w klatce. Bo przecież mężczyzna jest od zarabiania pieniędzy a kobieta ma wychowywać dzieci i robić za sprzątaczkę i kucharkę, najlepiej przymykając oko na to co robi mąż, który zachowuje się jakby wciąż był kawalerem. Może przesadzam, lecz coraz częściej stykam się z historiami, które doskonale nadają się na scenariusz do ,,Trudnych Spraw". I obserwując z boku to zjawisko rodzi się we mnie sprzeciw. Zastanawiam się dlaczego. Dlaczego pozwalamy się zamknąć w domu porzucając własne marzenia? Dlaczego pozwalamy, by mężczyzna panował nad naszym życiem? Dlaczego dajemy sobie przypiąć łatkę kury domowej? Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Mogłabym tak pytać bez końca.

niedziela, 10 września 2017

Chyba nie chcę być kurą domową

Chyba nie chcę być kurą domową



Czasem mam wrażenie, że duszę się we własnym domu. Rozglądam się wokół i wszystko co mnie otacza budzi moją niechęć. Siadam na fotelu po gruntownym sprzątaniu czując, że zaraz wybuchnę, kiedy widzę, że cały mój wysiłek poszedł na marne bo nie minęło nawet pięć minut a umyta podłoga już ozdobiona została plamami. Cała ta syzyfowa praca mnie wykańcza i jedyne na co mam ochotę to zacząć wrzeszczeć. To wszystko odciąga moją uwagę od rzeczy naprawdę istotnych. Bo tak naprawdę panujący wokół nieład nie jest przecież końcem świata. Dobrze jest czasem odłożyć na bok porządki i wyrwać się z domu.

poniedziałek, 4 września 2017

Mama (nie)idealna

Mama (nie)idealna
Kiedy byłam jeszcze w ciąży z Klarą miałam ambitne plany związane z tym jaką będę mamą. Wręcz obsesyjnie przeglądałam różne fora parentingowe i wpędzałam się w coraz większą paranoję. Ślepo wierzyłam we wszystko co czytałam i jedyne co dzięki temu zyskałam to niepotrzebne zmartwienia. No, ale przecież robiłam to w jakimś celu. Chciałam być matką idealną. Wiecie, taką super zorganizowaną, z sterylnym porządkiem w domu i wiecznie zadowolonym dzieckiem. Dziś chce mi się śmiać na samo wspomnienie swojej naiwności. Jaka ja byłam głupia. Macierzyństwo idealne nie istnieje, a ja szybko się przekonałam, że jestem matką nieidealną!
Copyright © 2016 Z pamiętnika pewnej kobiety , Blogger