czwartek, 24 sierpnia 2017

Matka krzycąca


Każdemu rodzicowi czasem puszczają nerwy. I to zrozumiałe, że zdarza się wtedy podnieść głos. Bezsilność i frustracja osiągają swoje apogeum i biedy rodzic nie wytrzymuje. Taką sytuację jestem w stanie pojąć. Za to nie jestem w stanie zaakceptować bezustannego darcia się na male dziecko od rana do zmierzchu z błahych powodów. A ostatnio mam styczność z taką właśnie Matką krzyczącą.

Ściany w bloku są cieńsze niż by się mogło zdawać. Odczuwalne jest to szczególnie, kiedy w mieszkaniu panuje cisza, nie gra żaden telewizor ani nie zagłusza jej szum pralki czy odkurzacza. Wtedy czy chcemy czy nie możemy usłyszeć co się dzieję w domu naszych sąsiadów. Szczególnie, gdy nie są oni zbyt cicho. Tuż za moją ścianą mieszka tytułowa Matka krzycząca.


Pierwszy raz miałam z nią styczność, kiedy po pierwszej w nocy za ścianą rozległo się głośne płakanie, żeby nie powiedzieć wycie. Po płaczu poznałam, że dziecko jest dość małe i pomyślałam ok, małe dzieci płaczą - normalka. Chwilę później dosłownie zamarłam nie wiedząc co myśleć ani co robić. Bo do tego płaczu dołączyło się darcie kobiety. Słyszałam jak krzyczy ,,zamknij się" a płacz dziecka przybierał na sile i byłam w coraz większym szoku. Po chwili obudziłam śpiącego obok Ł. bo nie wiedziałam jak się zachować. Byłam przerażona tym co dzieję się za ścianą, w głowie miałam najczarniejsze scenariusze i byłam już o krok od dzwonienia na policję. Akurat w tym momencie krzyki i płacz ustały, a ja przez resztę nocy nie mogłam zmrużyć oka i nasłuchiwałam.

Nocna pobudka zdarzyła się tylko raz, lecz z mijającymi tygodniami coraz lepiej poznawałam Matkę krzyczącą. Kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy nie powiedziałabym, że jest w stanie zachowywać się w tak potworny sposób. Była miła i uprzejma. Ale coraz częściej słyszałam jej krzyki dochodzące zza ściany. I jestem pewna,że całe osiedle je słyszy tak samo jak głośną muzykę, którą puszcza od rana do wieczora, tak, że można zwariować.

Moją sąsiadką jest Matka krzycząca. Teraz kupiła sobie jeszcze psa i drze się naprzemiennie raz na psa raz na dziecko. Mało tego przedrzeźnia je, kiedy płacze i straszy położeniem spać. Teksty w stylu ,,zamknij się" skierowane do około dwuletniego synka są na porządku dziennym. Czasem mi się zdaję, że nie ma takiej chwili, kiedy odnosiłaby się do synka z czułością. Być może zbyt szybko osądzam, w końcu nie monitoruje jej całego dnia, lecz spotykam ją na dworze lub na balkonie ani razu tego nie dostrzegłam.

I ja rozumiem, że czasem każdy traci panowanie nad sobą. Naprawdę, w końcu dzieci są najlepsze w graniu na nerwach. Ale Matka krzycząca zachowuję się, jakby krzyk był jedyną metodą jej komunikacji z dzieckiem. I to naprawdę przerażające, że matka traktuje tak własne dziecko. Często siedzę i mam ochotę wyjść na balkon i sama na nią krzyknąć, żeby się zamknęła i przestała wrzeszczeć na to dziecko, ale nie mam tyle odwagi. Więc co mam zrobić? Czy znieczulica owładnęła nami tak bardzo, że choć cały blok to słyszy, nie reaguje? Czy zwrócenie uwagi w ogóle by coś dało, czy Matka krzycząca nic by sobie z tego nie zrobiła?

A Ty co byś zrobiła spotykając Matkę krzyczącą? A może już taką znasz?

5 komentarzy:

  1. wiesz, czasami i ja krzyknę, tak z bezsilności. Mam non stop trójke maluchów na głowie i czasem wydaje mi się, że ich zjem po kolei. Jednak z tego co piszesz o owej kobiecie to niespecjalnie dobrze / delikatnie mówiąc/ traktuje dziecko. Może warto z nią porozmawiac o byle czym i później dociec z czego ten krzyk wynika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy czasem krzyknie, ale ta pani w zasadzie ciągle krzyczy. Mój chłopak widział nawet jak jeździła rowerkiem z małym specjalnie slalomem on płakał a ona się cieszyła. Może faktycznie rozmowa nie jest złym pomysłem, ale nie mam z nią w sumie kontaktu raz tylko rzuciła coś mimochodem jak byłam z psem na dworze i wydawała się uprzejma.

      Usuń
  2. Muszę się przyznać, że i mi czasem zdarza się krzyknąć na Małą, najgorsze jest ubieranie po kąpieli, wrrr... Ale jak zachować się w takiej sytuacji? Nie wiem, być może rozmowa z sąsiadka zmieniłaby coś w stosunku do dziecka, tylko oby na lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy rodzic traci czasem cierpliwość, ja też. Z tym, że to jest zupełnie inny poziom. Ona wydaje się wręcz złośliwa w stosunku do dziecka. Może rozmowa to dobry pomysł, ale jak tu zwrócić o coś takiego uwagę.

      Usuń
  3. Muszę się przyznać, że i mi czasem zdarza się krzyknąć na Małą, najgorsze jest ubieranie po kąpieli, wrrr... Ale jak zachować się w takiej sytuacji? Nie wiem, być może rozmowa z sąsiadka zmieniłaby coś w stosunku do dziecka, tylko oby na lepsze.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Z pamiętnika pewnej kobiety , Blogger